Ostatnio (czyli dzisiaj) znajduję masą różnych blogów. Przeglądam i przeglądam... Chyba nie mam co robić... WRÓĆ! Mam do napisania wypracowanie na poniedziałek. ^-^ Napisałam już połowę. Temat jest "Telewizja - błogosławieństwo czy przekleństwo XXI wieku?". Mamy pisać wypracowania, coby się przygotować do testu 6 - klasisty. Ja dostaję tylko piątki, z czego nie jestem czasami zadowolona, choć już się przyzwyczaiłam. Zapytacie pewnie: czemu jesteś niezadowolona z 5? Przecież to bardzo dobra ocena!" Powód? Za każdym razem, powtarzam, ZA KAŻDYM RAZEM, kiedy mamy do napisania wypracowanie, jedna osoba z naszej klasy dostaje co? Oczywiście 6! Bo jakżeby inaczej. Pani kiedyś czytała jej wypracowanie. Temat był "A gdy pójdę w świat...". Improwizacja. Nie chwaląc się, wtedy też dostałam 6. ^-^ Opisałam przyszłość od strony wynalazków. Ale wracajmy do tematu. Zapamiętałam jeden fragment z jej wypracowania: "Edukacja zawsze była, jest i będzie jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu." Pani kazała jej wtedy przypomnieć nam, ile ona m lat, a gdy odpowiedziała "12", to pani się tak na nas ciężko popatrzyła, że "dwunastolatka tak napisała". No i? Co w związku z tym? nie widzę powodu do podniety.
A teraz troszkę optymistyczna część. A raczej dwie. Primo: zaraz się troszkę rozpiszę; Secondo: Coś zaprezentuję.
1.
Głoowa mnie booliiii... Albo od tej godziny i ze zmęczenia, albo od tego, że dziś się cała poobijałam. Na początku: zwisałam głową w dół z łóżka, żeby porobić zdjęcia mojemu psu. Podnoszę się i ŁUP! Ból był przeszywający na wskroś. Przyszłam do mamy i to było mniej więcej tak:
- Mamo... Jak się sprawdza, czy ma się wstrząs mózgu?
Kątem oka widziałam, że babcia pohamowuje śmiech.
- A co?
-No bo się walnęłam...
- Na razie nie masz, jakbyś miała, to Ci powiem.
Potem:
Tata wchodzi po schodach do domu, a ja wystawiam głowę przez małą szczelinkę (oh God, why...?). Nagle zorientowałam się, że nie mogę tak publicznie występować bez znaku zwiadowcy, wiec wyciągnęłam głowę i ucho mi sie tak zahaczyło i wywinęło o framugę... Znów prawie że ryczałam.
Następnie, przypomniało mi się, jak w II klasie tata miał coś do zrobienia w pracy i zapomniał telefonu z domu i nie mogliśmy się do niego dodzwonić. Ja, mała, ryczałam, że tatuś sobie poszedł od nas i nie wróci. Na szczęście jest. A ja, jak sobie to teraz przypomniałam, to znów zaczęłam ryczeć. Powiedziałam o tym tacie i on chciał mnie przytulić, a ja przekręciłam głowę i wyrżnęłam nosem w klatkę piersiową.
A na koniec, przy odpinaniu Lavinii smyczy, po powrocie ze spaceru, walnęłam się nią (smyczą, nie Lavinią) w czoło. Nie za mocno, ale zawsze. No doobra, to było leciutko. Ledwie mnie dotknęła. -.-
Popisałabym jeszcze, ale nie wiem, o czym. No dobrze, mam kolejny temat.
Odpisała mi! Kto? Klaudia! ^-^ Czasami sobie z nią piszę. Zadał kilka pytań na temat ogólny - odpowiedziała. Teraz też tak zakończyłam komentarz, że odpowiedziała. Jak odpisuje, to jestem wniebowzięta. Taka gwiazda, do mnie, malutkiej...
To się nazywa "życie jak w Madrycie"!. Dobra. Nie śmieszne.
Dalej <znów przegląda kartki>
Okładka i 4 fragmenty "Pamiętnika Nastolatki 6" już na facebooku! Faajne, choć z okładek to najlepsza 4 części, a z treści - 2 i 1/2.
A teraz szybkie zakończenie:
![]() |
| Moja Lidunia |
![]() |
| To nie pirat, to tylko okulary |
![]() |
| Oczy dla Lidki |
![]() |
| Bez związku z postem, ale... Wstrząsające... Nigdy nie zabiję mojego dziecka! Wręcz przeciwnie: chcę mieć przynajmniej trójkę! xD |




