![]() |
| Pierwsza część "Ruiny Gorlanu". Części jest ponoć 11, o ile wierzyć Wikipedii. |
"Przyszłość piętnastoletniego Willa zależy od decyzji możnego barona. Sam Will najchętniej zostałby rycerzem, ale - drobny i zwinny - nie odznacza się tężyzną fizyczną, niezbędna do władania mieczem. Tajemniczy Halt proponuje chłopakowi przystanie do zwiadowców - ludzi owianych legendą, którzy, jak wieść niesie, parają się mroczną magią, potrafią stawać się niewidzialni... Początek nauki u mistrza Halta to jednocześnie początek wielkiej przygody i prawdziwej męskiej przyjaźni."
Najpierw wstęp - nudny. Zwykle wstępy są nudne. Rozdział pierwszy - nawet, nawet. Potem już wszystko się rozpędza i książka wciąga. Wczoraj rodzice mówią: "Idźcie już spać, późno jest." A ja sobie tak myślę: "Skoro mój brat o północy bierze antybiotyk, to rodzice, nawet jeżeli usną, to i tak się będą musieli obudzić, więc nie grozi mi czytanie do rana". A kochany braciszek marudzi, że on chce spać, więc muszę zgasić światło. A skoro muszę zgasić lampkę, to jakie najprostsze rozwiązanie? Latarka nauszna! No, czyli czołówka. Ale my tak na nią mówimy, bo FNiN mieli latarki nauszne, a w filmie to czołówki mieli. No to czytam, czytam, czytam... Brat usnął, no to mogę sobie zapalić dużą lampkę. Ale dało po oczach. Piik piiik piiiiiik! Dwunasta. Czytam, czytam, czytam... No co z tym lekarstwem?! Już prawie 00:30. Tata dał już, wiec trzeba spać. Dziś mam zamiar dalej poczytać, jeżeli czasu starczy...
P.S. W Googlu to pełno plakatów. Cuś takiego znalazłam:
* Halinka jest Halinką, odkąd ostrzygł sobie włosy, a tata jego tak mu dogadał: "Wyglądasz jak Halina!". I tak już zostało. :-)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeżeli komentujesz, proszę, nie obrażaj mnie, nie wyśmiewaj itp., oraz proszę, żebyś nie używał/a wulgaryzmów. I wzorem Mynki - jeżeli mnie skomentujesz - odwdzięczę się. :-)